Dogonić Kosmos II PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 14 lipca 2010 23:57

Dwudziestego szóstego marca 2008 roku, w Jasielskim Domu Kultury jako element happeningu Dogonić Kosmos II miało miejsce spotkanie, z pierwszym i jak do tej pory jedynym polskim kosmonautą, gen. Mirosławem Hermaszewskim.
Spotkanie uświetniła, a zarazem była wydarzeniem samym w sobie, wystawa pt. „Dogonić Kosmos”.
Wystawę przygotowało Młodzieżowe Stowarzyszenie Soli Deo we współpracy z Podkarpackim Amatorskim Stowarzyszeniem Astronomiczno - Astronautycznym.

Więcej zdjęć i filmów prezentujących przebieg II Edycji happeningu można znaleźć w Galerii, oraz w sekcji Video.

Poniżej prezentujemy Państwu rozmowę z generałem, która miała miejsce 26 marca 2008 roku.

Trzeba podążać za marzeniami

W tym roku mija 30. rocznica lotu w Kosmos jedynego, jak dotąd Polaka generała Mirosława Hermaszewskiego. Z tej okazji Młodzieżowe Stowarzyszenie SoliDeo i Podkarpackie Amatorskie Stowarzyszenie Astronomiczno – Astronautyczne zorganizowało spotkanie kosmonauty z młodzieżą w Jasielskim Domu Kultury, podczas którego podzielił się wrażeniami z pobytu w Kosmosie.

We wrześniu skończy 67 lat. Jest pełen życia i energii. I taki zwyczajny, ciepły, serdeczny. Generał Mirosław Hermaszewski, jedyny Polak w Kosmosie dokładnie pamięta 27 czerwca 1978 roku. - Dzień rozpoczął się wizją: pamiętam, gdzieś tam przepływałem w nieważkości, o coś zaczepiłem, był jakiś szum, kolory. Otwieram oczy i patrzę, a ja leżę na łóżku w pokoju, nagle wchodzi Iwan Reznikow, lekarz. Ja go pytam:  dlaczego Ty mnie budzisz tak wcześnie, a on na to: Mirek, to już dziś, trzeba wstawać. Dopadło mnie potem 12 lekarzy, wszyscy mnie badali, czegoś chcieli. Badania lekarskie rzeczywiście były, ale wyjątkowo tego dnia nie było zaprawy porannej. Dzień wcześniej napisałem listy do żony i dzieci. Były napisane tak, jak przed bardzo daleką podróżą, podczas której może się wszystko wydarzyć. Człowiek zdaje sobie sprawę, że nie wybiera się na wycieczkę. W liście przekazałem synowi pewne myśli, wiedziałem, że będzie ze mnie dumny – wspomina generał.

Z nostalgią i uśmiechem przytacza anegdotę – rozmowę  telefoniczną ze swoją 3- letnią wówczas córeczką. - Żona z dziećmi została w Gwiezdnym Miasteczku, a my polecieliśmy na Bajkonur. Zadzwoniłem do domu, a moja córunia pyta: „tatuś, to Ty już dzwonisz do mnie z tego Kosmosu?”

W głęboką pamięci zapadło naszemu rodakowi pewne wzruszające wydarzenie - Pamiętam jak wracaliśmy z treningu na kosmodromie. Wracaliśmy przez step, gdzie pasło się stado wielbłądów i baranów. Zafascynował mnie ten widok i zatrzymaliśmy się, by zrobić pamiątkowe zdjęcia. Pastuch mimo, że było bardzo gorąco, okutany od stóp do głów był już starym człowiekiem. Przeczuwał, że niebawem wydarzy się coś niezwykłego. Gdy parę dni później jechaliśmy tą samą drogą autobusem na start, eskortowała nas milicja z przodu i z tyłu, zobaczyłem go.  Podbiegł do drogi, padł na kolana, ściągnął nakrycie z głowy i pokłonił się przed nami. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, w oku zakręciła się łza.

Przed startem uczestnicy lotu przeszli po raz kolejny badania lekarskie, zjedli niewielki posiłek. - Kiedy już byłem u stóp rakiety i już wiedziałem, że polecę, powiedziałem sobie wtedy: „ale się Miruś wpakowałeś, oni cię już nie odstąpią” –dodaje M. Hermaszewski.

Kiedy opowiada na twarzy nadal malują się silne emocje. Zamknięcie włazu, tuż po wejściu do kabiny przez obsługę jest nadal nieprzyjemnym wspomnieniem.

W ciągu 8 dni pobytu w przestrzeni generał Mirosław Hermaszewski okrążył Ziemię 126 razy, w ciągu jednej doby widział 16 razy wschód i zachód słońca. Jest zachwycony wielobarwnością naszej planety. – Można tam dostrzec wszelkie kolory, ale czasu na swobodną obserwację nie ma zbyt dużo, bo każda minuta jest zagospodarowana. Jedno okrążenie trwa 90 minut. Każdego fascynuje wschód słońca, bo jest to nie tylko estetyczne, ale przede wszystkim duchowe przeżycie. Startowałem z kosmodromu na wschód pod kątem do równika 51,060,  po kilkudziesięciu minutach byłem już wysoko na północy. Parę minut później przekroczyliśmy równik, za następne 20 minut byłem już na południu i znów równik, Europa, Azja. Za te 90 minut przeżyłem dzień i noc, bo widziałem wschód, zachód, dwa razy przeciąłem równik, czyli widziałem jednocześnie wszystkie cztery pory roku - w 90 minut przeżyłem rok. Wyobraźnia była bardzo intensywna, bo kiedy przelatywałem nad Europą czy Ameryką, czułem się jak w cywilizowanym świecie, a przelatując nad Australią czy Nową Gwineą wiedziałem, że tam są ludzie żyjący jeszcze w innej cywilizacji. W 90 minut przeżyłem jakby całą epokę – wyjaśnia generał.

Błyskawicznie przenosimy się w przyszłość. Pytam generała o loty na Marsa, bo coraz częściej się o tym mówi. Mirosław Hermaszewski zdradza, że trwają już przygotowania do tej misji, która zaplanowana została na rok 2023 – 2025. – Rozmawialiśmy o tym na jednym z kongresów Stowarzyszenia Kosmonautów Świata – dodaje tajemniczo generał.

Hermaszewski uważa jednak, że celem działalności człowieka nie jest ani Księżyc, ani Mars. - To rozwój ludzkości, który realizuje się m.in. poprzez loty. Oczywiście jest to poparte chęcią poznania przyrody, zgłębienia wiedzy skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Bez względu na to, co robimy w życiu, czynimy coś pozytywnego – dla siebie, czy szerszego grona. Życie ma swój początek i koniec. Ale my nigdy tego końca nie chcemy, bo życie to największy skarb, jaki jest nam dany. Staramy się uczynić je lepszym, zdrowszym - po to wymyśliliśmy lekarzy. Jesteśmy istotami rozumnymi, ale jesteśmy stworzeniami Kosmosu. Składamy się z takich samych pierwiastków jak wszystkie gwiazdy. Zastanawiam się czy jesteśmy sami we wszechświecie, ale generał energicznie temu zaprzecza.- Nie mogę powiedzieć, że jedynymi myślącymi jesteśmy my, ludzie. A może sam Kosmos jest też rozumny? Tam jest tyle materii, która potrafi coś z siebie generować. To „coś” może być myślą. Duch Kosmosu istnieje.

Ekspedycjom kosmicznym zawdzięczamy wiele zdobyczy cywilizacji. Podróże w przestrzeń  to nie tylko zaspokojenie ciekawości, to także wiedza, którą  wykorzystujemy na co dzień. Ale zdaniem M. Hermaszewskiego, jesteśmy dopiero na początku tej drogi. – Założeniem ludzkości na najbliższych kilkadziesiąt lat było funkcjonowanie na orbicie okołoziemskiej, powrót na Księżyc i lot na Marsa. Ale nie można tych celów zrealizować, ot tak sobie. Do tego jest potrzebny wysiłek tysięcy ludzi i pełna mobilizacja umysłu. A możliwości człowieka są nieprawdopodobne.

Dzięki tej wiedzy, którą posiedliśmy rozwinęło się wiele nowych dziedzin nauki m.in. teledetekcja, medycyna kosmiczna, nawigacja kosmiczna, astrofizyka, technologia materiałowa. Telefony komórkowe, cyfrowe dyktafony, mnóstwo innych rzeczy, bez których już nie jesteśmy w stanie funkcjonować to produkty epoki kosmicznej. - Nie ma dziedziny życia, w której by nie było odbicia działalności człowieka w Kosmosie. Prosty przykład teflon, technika obliczeniowa, fotografia, możliwość przetwarzania danych, GPS – wlicza generał.

Jako mały chłopiec marzył o tym, żeby zostać pilotem. - Ale to były czasy, kiedy kromka chleba była czymś, za czym się człowiek oglądał. Nie sądziłem, że kiedyś będę się zajmował czymś, co będzie bardzo ważne. Chciałem być lotnikiem, próbowałem naśladować ptaki, bardzo mi to imponowało. Moje marzenia szły w tym kierunku, wiedziałem, że pilot musi być zdrowy, musi się uczyć.

Jako 19-latek Mirosław Hermaszewski zaczął latać w Aeroklubie wrocławskim, a później na samolotach na lotnisku w Grudziądzu. W 1961 roku został uczniem dęblińskiej Szkoły Orląt, którą ukończył jako prymus, uzyskując przydział do pułku obrony powietrznej w Poznaniu. Po 2 latach zdobył uprawnienia pilota I klasy i został przeszkolony w pilotażu samolotów ponaddźwiękowych MiG-21. M. Hermaszewski ukończył z wyróżnieniem Akademię Sztabu Generalnego w Warszawie. W latach 1964-1978 służył w wojskach obrony powietrznej kraju. Był dowódcą eskadry w Słupsku, zastępcą dowódcy pułku w Gdyni oraz dowódcą 11. pułku myśliwców we Wrocławiu. W 1978, w ramach programu „Interkosmos” został wyłoniony w drodze selekcji z grona kilkuset polskich pilotów. - Za marzeniami trzeba iść - dbać o siebie, słuchać ludzi doświadczonych, czyli rodziców i przede wszystkim mieć określony cel w życiu. Do tego celu można pójść prostą drogą, która jest trudna, ale trzeba znaleźć różne sposoby dojścia do celu - dodaje na zakończenie M. Hermaszewski  


Katarzyna Pacwa-Wilk

Jaslo4u.pl